144. Lektura nie tylko na urlop, czyli "Offline" Mark Boyle

Zapewne większość z Was wychowała się/dorastała w świecie offline - bez lub z ograniczonym dostępem do Internetu, komputera, czy komórek. Znacie więc to wychwalane teraz życie bez sieci, mediów społecznościowych, bycia cały czas online. Czy zastanawialiście się jednak, co by było, gdyby nie tylko zupełnie odrzucić Internet i nowe technologie, ale też wszelkie zdobycze techniczne i cywilizacyjne? Co by było, gdybyśmy wrócili do korzeni, do natury i nauczyli się żyć zupełnie jak ludzie sprzed wieków? Autor niedawno wydanej książki "Offline", Mark Boyle, nie tylko się nad tym zastanawiał, ale też wprowadził to w czyn i nie dość, że odłączył się od sieci, to zamieszkał gdzieś w irlandzkim lesie, w domu zbudowanym własnymi rękami, to jeszcze postanowił to opisać.

Może część z Was słyszała o Marku Boyle. To Irlandczyk znany jako "człowiek bez pieniędzy", ponieważ ponad 10 lat temu, w 2008 roku postanowił podjąć wyzwanie i przez rok żyć bez żadnych dochodów, po czym okazało się, że jego eksperyment potrwał 3 lata i zaowocował książką "The Moneyless Man". Tym razem postanowił pójść o krok dalej i żyć w zgodzie z naturą, ekologicznie, samowystarczalnie, bez żadnej technologii. Co wyszło z tego eksperymentu? Dowiecie się za chwilę ;)

tytuł: "Offline"
tytuł oryginału: "The Way Home: Tales from a life without technology"
autor: Mark Boyle
tłumaczenie: Ryszard Oślizło
data wydania: czerwiec 2019 r.
data polskiego wydania: 15 lipca 2020 r.
wydawca: Wydawnictwo MOVA (Wydawnictwo Kobiece)
liczba stron: 328
kategoria: literatura faktu/pamiętniki


Pomysł na życie autora jest naprawdę zaskakujący, ale też bardzo radykalny, bo odrzucił on właściwie większość takiej znanej wszystkim codzienności, rzeczy do których był już właściwie przyzwyczajony i postawił na zupełną samowystarczalność i zależność jedynie od przyrody. Zrezygnował nie tylko z komputera, telefonu, samochodu, ale też na przykład z prądu, a więc i wszystkich rzeczy i sprzętów z tym powiązanych. Co ciekawe, książkę tę napisał ręcznie na papierze, następnie wysłał pocztą do wydawcy, co nie zdarza się już chyba żadnemu autorowi. Już samo to pokazuje jak ciekawa to jest publikacja, nietypowa i zaskakująca, na dodatek napisana jest z lekką dozą humoru, ale też z kilkoma mądrymi przemyśleniami o życiu i świecie.

Polski tytuł tej książki sugeruje tylko odłączenie od Internetu, od sieci, od życia online, tymczasem opowiada ona o czymś większym, głębszym. Uważam, że oryginalny tytuł lepiej oddaje to, o czym mówi autor - to "the way home", czyli powrót a do "domu", do korzeni, uniezależnienie się od sieci, ekonomii, polityki i wszystkiego co zniewala i podporządkowuje człowieka. Książka opisuje totalną zmianę życia na prostsze, ale zarazem bardziej pracowite, pełniejszą egzystencję, gdzie czas nie jest tak istotny jak w wielkich miastach, gdzie nie ma pośpiechu (chyba, że trzeba przerzucić drewno na opał od dach przed burzą), gdzie nie rządzi pieniądz, a natura i to do niej trzeba się dostosować, z nią trzeba współżyć.

Oryginalny podtytuł książki podpowiada więcej o zawartości książki, są to bowiem takie krótkie opowieści, małe obrazki z nowego, ale i starego życia Marka Boyle, które podzielone są na rozdziały zgodne z czterema porami roku, a więc naturalnym podziałem czasu. Widzimy więc nie tylko codzienne zmagania autora ze sobą i próby zorganizowania wszystkiego na nowo, ale też wspomnienia, zdarzenia, które doprowadziły go do podjęcia takiej decyzji, a także przemyślenia odnośnie świata, ludzi, natury i otaczającej go przyrody.

Książka napisana jest w prostym stylu, ale nie prostackim, powiedziałabym, że nawet takim gawędziarskim. Dzięki temu opowieści autora wciągają, wzbudzają zainteresowanie, ale też czasami pobudzają do refleksji nad życiem i naszym uzależnieniem od technologii i pieniędzy. Czyta się je naprawdę szybko i przyjemnie, są lekkie i interesujące, a na dodatek myśli i niektóre spostrzeżenia autora zostają z czytelnikiem i mogą być pewną motywacją do zmiany stylu życia i spojrzenia na naszą współczesną, szybką, ale często nieszczęśliwą egzystencję.

Autor jawi się jako człowiek inteligentny, ciekawy świata, ale przede wszystkim zadowolony ze swojego nowego bytowania. W tej swojej chatce w lesie jest wolny, szczęśliwy, niezależny, mimo iż to proste życie wymaga od niego naprawdę dużego nakładu sił, ale też pomysłowości. I chociaż przy lekturze jego książki czasami nie do końca zgadzałam się z jego przemyśleniami, to naprawdę go podziwiam i czasami mu trochę zazdroszczę.

Zaskoczyła mnie ta publikacja, spodziewałam się po niej czegoś zupełnie innego, myślałam, że to będzie fajna książka na urlop - jakieś lekkie opowieści o uniezależnieniu się od Internetu i nowych technologii. Tymczasem nie jest to tylko pozycja rozrywkowa, czy jakiś poradnik, ale książka całkiem mądra i ciekawa, traktująca o zmianie życia o 180 stopni i porzuceniu wszystkiego, co ogranicza, pełna trafnych poglądów o życiu bliżej natury. Jestem naprawdę zadowolona z tej lektury, była ona fascynująca i porywająca, ale też dała mi trochę do myślenia. Na pewno nie pójdę śladem autora, bo dla mnie jego wybory są jednak zbyt radykalne, ale podarował mi on trochę inspiracji do zmiany życia i zwolnienia trochę... Polecam!

Komentarze

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale zaciekawiłaś mnie nią i zapisuję sobie tytuł. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, bardzo się cieszę, że Cię zainteresowała ;)

      Usuń
  2. Podziwiam tego człowieka, ale ja bym chyba tak nie mogła. To na pewno interesująca publikacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie też. Nie umiałabym zrezygnować ze wszystkiego, do czego jestem przyzwyczajona. W ogóle uważam, że to jest jednak przesada żyć tak jak on :)

      Usuń
  3. Jestem bardzo ciekawa historii autora :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam wcześniej o Marku Boyle. Z ciekawości sięgnę po jego książkę. Zapowiada się intersująco.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dla mnie to też pierwsze spotkanie z tą postacią ;). A książkę polecam.

      Usuń
  5. NO i takie książki są potrzebne... dla upomnienia i przestrogi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla upomnienia i przestrogi? Powiedziałabym, że raczej dla pokazania, że można żyć nieco inaczej...

      Usuń
  6. Muszę przyznać, że czytając tytuł też pomyślałabym tylko o odcięciu się od internetu. Fajnie, ze ta książka opowiada o czymś większym. Muszę ją koniecznie zakupić, ale też zaciekawiłaś mnie jego poprzednią książka o braku dochodów. Bardzo fajna recenzja, (prawdopodobnie) bardzo fajnej książki ;)

    Zapraszam: czytanko.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzednia książka autora chyba nie była wydana w Polsce, ale jeśli czytasz po angielsku, to na pewno do niej dotrzesz ;). W sumie wydawnictwo mogłoby i ją wydać, bo mnie też zainteresował pomysł z życiem bez pieniędzy.
      Dziękuję i polecam książkę ;)

      Usuń
  7. Z jednej strony bardzo mnie ciekawi ta książka, z drugiej strony boję się rozczarowania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta książka nie rozczarowała, ale rozumiem Twoje obawy. Może kiedyś uda Ci się po nią sięgnąć i się przekonać, czy Ci przypadnie do gustu :)

      Usuń
  8. Bardzo mnie ta książka intryguje, jestem ciekawa wyborów autora i jego doświadczeń. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo polecam i zachęcam do lektury ;)

      Usuń
  9. Nie słyszałam o niej więc cieszę się, że u Ciebie znalazłam jej recenzję. Wydaje się naprawdę ciekawa i wartościowa. Lubię jak książki nas zaskakują, nastawiamy się na coś, a dostajemy coś całkiem innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zainteresowałam tą książką. Mam nadzieję, że ją przeczytasz i nie będziesz zawiedziona ;)

      Usuń
  10. Mam ją na czytniku, czeka w kolejce na przeczytanie :) widziałam ją już kilka razy w sieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ciekawa jestem Twojej opinii po lekturze tej książki :)

      Usuń
  11. Niedawno właśnie czytałam o tej książce u "puch ze słów" :) Ja bym się nie odważyła zrobić czegoś takiego jak autor, według mnie nie można zbytnio demonizować zdobyczy nauki - po prostu trzeba nauczyć się używać tych zdobyczy w odpowiedni, mądry sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Uważam, że autor poszedł w zbytni radykalizm z tym odcięciem się. We wszystkim należy mieć umiar, również w korzystaniu (czy niekorzystaniu) ze zdobyczy nauki/techniki etc ;)

      Usuń
  12. Myślę, że to by było fajne przeżycie. Właśnie niedługo będę czytać książkę o survivalu. :) Samemu rozniecić ogień bez zapałek i zapalniczki, bez siarki. Jak zbudować namiot bez namiotu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Survival jest według mnie super ciekawy i bardzo przydatny, jednak życie autora wspomnianej książki to coś więcej ;)

      Usuń
  13. Nie spotkałam się wcześniej z tą książką, ale muszę przyznać,
    że mnie zaciekawiła :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że poczułaś zainteresowanie ;)
      Również pozdrawiam

      Usuń
  14. Czasem sama mam ochotę się odciąć, przynajmniej częściowo. Widzę jak bardzo ludzie są uzależnieni od technologi, mniej potrafimy, mniej rozmawiamy. To smutne. Pieniądze też czasem stają się ważniejsze od rodziny. A jednak żyć tylko z naturą trzeba mieć odwagę :). Książka bardzo kusząca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem się odcinam, ale nie tak radykalnie jak autor tej książki ;). Masz rację, mniej rozmawiamy, spędzamy ze sobą czas, a więcej przesiadujemy w sieci. Technologia, zamiast nam nieco pomagać w życiu, dla wielu stała się uzależnieniem...

      Usuń
  15. Wydaje się bardzo interesującą książką jednak jej tematyka jakoś nie przemawia do mnie. Na pewno znajdzie ona swoich fanów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie każdy lubi książki tego typu ;)

      Usuń
  16. Faktycznie tytuł oryginalny brzmi lepiej (a przynajmniej lepiej współgra z glówną tematyką), ale bardziej to "Offline" kusi, by sięgnąć. Co do treści, to książka z pewnością jest oryginalna i wciągająca. Chętnie poznałabym od podszewki, jak wygląda takie życie w lesie z "wyłączonym Internetem". Ale chyba nie dałabym rady mieszkać tak dłużej. Okej, Internet sporo zabiera, ale też wiele ułatwia. Nie można też popadać z jednej skrajności w drugą. Niemniej, taki powrót do korzeni na chwilę, jak już wspomniałam, wydaje się interesującym wyzwaniem. A na książkę będę mieć jeszcze oko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, tytuł "Offline" bardziej kusi, ale też wprowadza trochę w błąd, bo ta książka to coś więcej niż życie bez Internetu - to życie bez jakiejkolwiek technologii. Też tak myślę, że mogłabym na jakiś czas być offline, ale uważam, że wybory autora są zbyt radykalne, wręcz przesadne.

      Usuń
  17. Ja mam jeszcze do przeczytania na półce podobne tematycznie "Życie pasterza" :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to nie słyszałam o tej książce. Chętnie dowiem się o niej czegoś więcej ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz ;)