131. Czytanie w cieniu epidemii, czyli podsumowanie marca i kwietnia

Ostatnie dwa miesiące upłynęły nam wszystkim pod znakiem epidemii. To był (i jest) dziwny czas, niepokojący, w pewnym sensie zaskakujący, czas, jakiego nikt się nie spodziewał. Ja sama na początku przeżyłam taki malutki szok i niedowierzanie, bo chociaż jestem z natury domatorką, to jednak takie przymusowe zamknięcie było dla mnie równie nietypowe jak chyba dla każdego. Potem  zaczęłam snuć plany jak dobrze wykorzystać ten czas pozostania w domu, do czego zmotywowały mnie liczne posty w mediach społecznościowych. Najpierw wpadłam w wir gotowania i pieczenia, w międzyczasie ruszyłam się z kanapy i trochę ćwiczyłam z siostrą, no i oczywiście wzięłam się za czytanie. Tu jednak zabrakło mi czasu, a może raczej nie miałam dodatkowego czasu na czytania, bowiem cały czas pracuję, chociaż w nieco innym trybie - raz w tygodniu jeżdżę do pracy, a w pozostałe dni pracuję zdalnie. Nie zyskałam więc wiele dodatkowych chwil na nadrobienie zaległości czytelniczych, niemniej udało mi się utrzymać moją dobrą passę z poprzednich miesięcy.

Łącznie, przez dwa miesiące przeczytałam 20 książek, z których większość mi się w jakiś sposób podobała. Najlepsze lektury marca i kwietnia to książki z serii o Wiedźminie, czyli "Czas pogardy", "Chrzest ognia" i "Wieża jaskółki" Andrzeja Sapkowskiego (jak skończę całą serię mam zamiar napisać taki zbiorczy post na ten temat), a także interesująca książka na te czasy, czyli "Co nas (nie) zabije" Jennifer Wright. Jeśli chodzi o najgorsze książki jakie ostatnio przeczytałam, to mam tu dwie kandydatury: "Elul" Agnieszki Kuchalczyk i "Bezcenny dar" Jima Stovala.


Marzec
1. "Zakochana w Barcelonie" Anna Wawrykowicz - moja opinia ukazała się na blogu na początku marca, TU. 6/10
2. "November 9" Coleen Hoover  - to było moje kolejne spotkanie z panią Hoover i właściwie kolejny raz mam mieszane uczucia, znów za wiele tu było naciąganych dramatów. 6/10
3. "Czas pogardy" Andrzej Sapkowski - bardzo się wciągnęłam w serię o Wiedźminie, z każdą kolejną częścią coraz bardziej. Szalenie podoba mi się styl autora, chociaż w tej części byłam nieco przytłoczona tymi wszystkimi intrygami i polityką. Niemniej, czytało się świetnie. 8/10
4. "Życie Sus" Jonas T. Bengtsson - byłam ciekawa tej książki, bo czytałam wiele pozytywnych opinii na jej temat, ale mnie ona nie porwała. Chyba była dla mnie zbyt ponura, zimna, brudna, nieprzyjemna...  6/10
5. "Pielęgniarki" Christie Watson - to ciekawa opowieść o pracy pielęgniarki w Anglii, napisana lekko, a zarazem poruszająca trudne tematy w sposób nieprzytłaczający. 8/10
6. "Elżbieta II. Portret królowej" Paola Calvetti - dobra, choć nieporywająca opowieść o królowej angielskiej, całą moją recenzję znajdziecie TU. 7/10
7. "Droga do ciebie" Kandi Steiner - o tej książce napisałam cały post, zapraszam TU. 6/10
8. "Bezcenny dar" Jim Stovall - moje wielkie marcowe rozczarowanie... Byłam bardzo ciekawa tej książki, bo dawno temu oglądałam ciekawy filmy na jej podstawie. Tymczasem okazała się ona tak moralizatorska, pełna patosu i zarazem miałka i płytka, że nie czerpałam z niej żadnej przyjemności, a wręcz przeciwnie, te 200 stron mnie nieco wymęczyło i znudziło. 3/10
9. "Nasz dom płonie" Bonnie Kistler - tu też lekkie rozczarowanie, bo czytałam wiele dobrego o tej książce, a dla mnie ona była przesadzona, za bardzo zagmatwana. Autorka chyba chciała o zbyt wielu rzeczach opowiedzieć, przez co ledwie zarysowała różne tematy, a zapomniała o głównym wątku. 5/10
10. "Chrzest ognia" Andrzej Sapkowski - chyba to będzie moja ulubiona część całej serii, nie tylko dlatego, że tu Geralt pojawia się zdecydowanie częściej niż poprzednio, ale też ze względu na wprowadzone w tym tomie postacie ;). 9/10
11. "Operator 112" Roman Klasa - dobra, solidna opowieść o kulisach pracy operatora numeru alarmowego, o której pisałam TU. 7/10

Ponadto, w marcu napisałam też kolejny post "okołoksiążkowy", tym razem o zakładkach do książek (TU), który spotkał spotkał się z Waszym miłym odbiorem, za co dziękuję ;).


Kwiecień
1. "Córki niczyje" Wilkie Collins - książka, która była takim moim wyrzutem sumienia, bo zaczęłam ją kilka miesięcy temu, potem odłożyłam i długo czekała na to, żeby do niej powrócić, z racji jej dość dużej objętości nie mogłam jej bowiem czytać, tak jak zwykle czytam książki, czyli w komunikacji miejskiej. Korzystając więc z kwarantanny, wreszcie ją przeczytałam. Nie będzie to moja ulubiona książka, bo momentami jest zbyt przeciągnięta, a czasem przekombinowana, ale bardzo doceniam pióro pana Collinsa i to, w jaki sposób buduje pełnokrwiste, nienudne postacie. 7/10
2. "Elul" Agnieszka Kuchalczyk - moje wielkie rozczarowanie. To malutka i cienka książka, a taka męcząca i przekombinowana. Miała wzbudzać wzruszenie i poruszenie losami żydowskiej dziewczynki, a we mnie jedynie wzbudziła irytację nadmiarem sztuczności i patosu. 3/10
3. "Kobieta w wielkim mieście" Katarzyna Olubińska - ta książka zawiera rozmowy ze znanymi kobietami o kobietach i kobiecości. Może nie ma w niej niczego odkrywczego, ale sama lektura była całkiem przyjemna i właściwie nawet wartościowa. 7/10
4. "Twoje życie w moich rękach"  Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin - po tej książce spodziewałam się czegoś więcej. Dostałam rozmowy z pracownikami służby zdrowia, które właściwie nie różnią się od innych tego typu publikacji. Wyłania się z niej nieco smutny, chociaż życiowy obraz naszego społeczeństwa i systemu opieki zdrowotnej. 6/10
5. "Więcej niż pocałunek" Helen Hoang - bardzo chciałam poznać tę książkę, bowiem porusza ona tematykę zespołu Aspergera, w kontekście związków. Była to lektura lekko i bezpretensjonalna, jednak właściwie poza postacią głównej bohaterki, nie ma w niej niczego oryginalnego. 6/10
6. "W cieniu koronkowej parasolki" Joanna Dobkowska, Joanna Wasilewska - to ładny i interesujący album, który przybliża historię mody, a konkretnie modę XIX-wieczną. Pisałam na ten temat TU. 7/10
7. "Co nas (nie) zabije" Jennifer Wright - świetna publikacja, która w lekkim, pełnym humoru stylu opowiada o chorobach i epidemiach. Temat dość nieprzyjemny, ale podany w taki fajny sposób, że z przyjemnością się czyta tę książkę. Bardzo mi się ona podobała i zdecydowanie potwierdzam te wszystkie pozytywne na jej temat ;). 8/10
8. "Siostra Słońca" Lucinda Riley - bardzo czekałam na tę książkę i chociaż niekoniecznie spełniła ona moje oczekiwania, to nie mogę jej nazwać złą lekturą. Cała moja recenzja znajduje się TU. 7/10
9. "Wieża jaskółki" Andrzej Sapkowski - to ostatnia książka przeczytana przeze mnie w całości w kwietniu i ciąg dalszy sagi o Geralcie z Rivii. To chyba jak do tej pory najgorsza część serii, jaką czytałam, ale jak widzicie po ocenie, nie znaczy to, że to gniot. 8/10

W kwietniu zaczęłam jeszcze czytać trzy książki, ale ponieważ ich nie skończyłam, to nie dopisuję ich do listy ;)


Serial/film
W tych dwóch miesiącach skupiłam się na powrocie do znanych i lubianych przeze mnie filmów i seriali, stąd mój powrót do adaptacji książek Jane Austen i nie tylko. Jedyną nowością u mnie w tym względzie jest tegoroczna premiera - "Małe kobietki", którą udało mi się jeszcze obejrzeć. Bardzo żałuję natomiast, że nie miałam okazji być w kinie na nowej "Emmie", tak się złożyło, że miałam iść w tym tygodniu, kiedy zamknęli kina, taki mój pech... Może jednak, jak wszystko wróci do normy, uda mi się nadrobić tę adaptację.
1. "Duma i uprzedzenie" (serial, 1996) - to moja ulubiona adaptacja, nie tylko z uwagi na Colina Firtha, który szalenie pasuje mi do roli pana Darcy'ego, ale też dlatego, że według mnie ten serial idealnie oddaje ducha powieści i klimat czasów, w których rozgrywa się akcja. Chętnie wracam do tego serialu, zwłaszcza kiedy mam gorszy dzień...

2. "Małe kobietki" (film, 2019) - może nie będę podzielać zachwytów nad tą wersją opowieści o siostrach March, ale przyjemnie mi się oglądało ten film, jest po prostu piękny od strony wizualnej ;).

3. "Emma" (serial, 2009 i film, 1996) - wiele osób uważa, że "Emma" o najnudniejsza powieść Jane Austen, ale ja ją akurat lubię. I bardzo lubię wracać do jej adaptacji, chociaż nie są one bez wad ;). Mini-serial jest nieco wierniejszym odtworzeniem historii z powieści, ale i film ma swój urok. Oba oglądam przynajmniej raz do roku...

4. "Harry Potter" w TV ;) - korzystając z okazji, że jedna ze stacji telewizyjnych kolejny raz zrobiła pewnego rodzaju maraton filmów o Harrym Potterze postanowiłam skorzystać z okazji i ponownie zanurzyć się w magiczny świat ;).

****

Kilka miesięcy temu zaplanowałam sobie podróż do Rzymu z przyjaciółkami. Miała to być taka fajna wspólna przygoda, wiecie, kolejna rzecz z listy do odhaczenia przed 30tką. Kupiłyśmy więc bilety, zarezerwowałyśmy nocleg, powoli oganiałyśmy plan podróży i punkty zwiedzania... No i okazało się, że z naszej przygody nici, wiadomo jaka jest sytuacja. I tak mi szalenie smutno z tego powodu. Ja wiem, że ludzie o wiele, wiele więcej wycierpieli w związku z tym wirusem, ale nie sprawi to, że będzie mi mniej smutno, że moja wymarzona podróż nie doszła do skutku... Miałam w maju pisać o wyjeździe do Rzymu, a tymczasem piszę o książkach przeczytanych w zamknięciu związanym z epidemią... Przewrotne jest to życie.

I tym niekoniecznie optymistycznym akcentem kończę moje podsumowanie. 
A jak tam Wasz kwiecień? Zaczytany? Jak sobie radzicie z zamknięciem w domu?

Komentarze

  1. Ja dość dobrze znoszę kwarantannę, ale tylko dzięki książkom i blogowi. Bez nich chyba bym oszalał. W kwietniu przeczytałam coś między 7 a 10 książek :D nie prowadzę miesięcznej listy, więc nigdy nie pamiętam, jakie pozycje czytałam w danym miesiącu. Ale ogólnie bardzo dobrze oceniam ten miesiąc izolacji, bo bardzo poprawiłam sobie nim statystki ^^

    Pozdrawiam,
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja ostatnio coraz gorzej znoszę to zamknięcie, ale ratuje mnie to, że chociaż raz w tygodniu wychodzę do pracy. Mam nadzieję, że wszystko za jakiś czas wróci do normy. Co do liczenia przeczytanych książek, to zaczęłam to robić rok temu, właśnie na potrzeby bloga, żeby uporządkować trochę te swoje lektury ;). A i przyjemniej mi jakoś pod koniec roku, jak widzę, że przeczytałam 100 książek XD

      Usuń
  2. Ja wirusa mam na uwadze ale nie zamierzam użalać się i jęczeć jak to jest źle bo tego i tamtego nie można... zauważyłam ,ze ludzie sami siebie nakręcają nie dostrzegając ile piękna jest dookoła i co mają tóż pod nosem ale nie mnie oceniać... ;) Co gotowałaś? :) Hp. no tak - często emitują i ludzie ogladają..A co - lepsze to niż wiadomości i wirus xD Twój książkowy wynik bardzo dobry - gratuluję ale tej 3 to współczuje i oby tych 3 jak najmniej :)

    Przykro mi z powodu wyjazdu :( Sama liczyłam ze w tym roku moze w końcu gdzieś się rusze i zmienie klimat a tu nici :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja się użalam i jęczę? Zwróciłam tylko uwagę na szczególne warunki... Wiesz, każda sytuacja jest inna, jeden siedzi spokojnie w domu i dostrzega to całe piękno dookoła, ale dla innej osoby to może być trudne. I ja to rozumiem i łączę się w bólu z tymi, którym jest trudniej, bo sama coraz gorzej znoszę tę sytuację...
      Bywają lepsze i gorsze książki, w tych dwóch miesiącach tylko dwie były dla mnie takie złe, więc nie ma tragedii, może w maju będzie lepiej ;).

      Usuń
    2. NIe nie.... Pisałam tak ogólnie. Przepraszam jeśli tak to zabrzmiało :( Przepraszam.... ja wiem, że Ty nie ale taka naszła mnie refleksja....odnośne całej tej sytuacji i tego co widuje. Mnie właśnie cieszy to, że nie jęczysz a satarsz się dostrzegać to co dobre i chwała Ci za to. I ja wiem, że dla niektórych moze to być trudne z różnych powodów ale ja mam na myśli pewną specyficzną grupę i mnie też nie jest łatwo bo nikomu nie jest ale też nie można się załamywac bo to nie pomoże a jedynie osłabi organizm. Damy radę. Poradzimy sobie. Mamy rodzinę, przyjacioł - spotkania nie są możliwe ale wsparcie bliskich jest cenne. Przejdziemy to razem <3 :*

      Maj - najpiękniejszy miesiąc oby obfitował w same dobre książki :)


      Jeszcze raz przepraszam :(

      Usuń
    3. Ale nie masz za co przepraszać... Wiesz jak to bywa z komunikacją, która jest wyłącznie pisemna - nie zawsze wyczuje się kontekst, a i brak mimiki i intonacji utrudnia załapanie niuansów. Ja zrozumiałam to tak, że uważasz, że jęczę XD. Ale skoro tak nie uważasz, to nie ma co się przejmować ;).

      Uwielbiam maj, też uważam, że to najpiękniejszy miesiąc ;)

      Usuń
    4. Ty? Nigdy. Nigdy nie jęczałaś i nie użalałaś się... no może raz ale to w pewnym kontekście podczas rozmowy..... zresztą ja również wyżaliłam się w pewnej kwestii nie odnośnie wirusa, więc jesteśmy kwita :D Cieszę się, że jest ok i już doszłyśmy do porozumienia :*

      Dokładnie.... aż zazdroszczę siostrze, że urodziłą się w maju :D

      Usuń
    5. Ja też się urodziłam w maju ;)

      Usuń
    6. O... dobrze wiedzieć :D

      Usuń
    7. Haha, między innymi dlatego lubię ten miesiąc ;)

      Usuń
    8. wcale się nie dziwię :) Tort będzie? :)

      Usuń
    9. Będzie, będzie, czemu miałby nie być? ;). Zamówiłam już u siostry tort czekoladowy, jeszcze tylko zastanawiam się jaki krem ma być do niego - kokosowy czy chałwowy.

      Usuń
    10. I ten i ten będzie pasował do czekolady :)

      Usuń
    11. Tak, tak, wiem, że oba pasują, tylko się zastanawiam, który z nich wolę XD

      Usuń
    12. Weź dwa... przekładany :)

      Usuń
    13. Eee obawiam się, że te smaki nie współgrałyby zbyt dobrze. Chyba pozostawię tę decyzję siostrze, będę miała niespodziankę XD

      Usuń
  3. Ja od 3 lat pozostaje niejako w domowej kwarantannie, więc dla mnie ten czas nie wniósł niczego nowego, oczywiście poza strachem o zdrowie moich najbliższych i własne. Gratuluję bardzo dobrych wyników czytelniczych. Mnie w kwietniu udało się przeczytać 8 książek. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strach o zdrowie swoje i najbliższych czyni to zamknięcie o wiele trudniejszym...
      Dziękuję, Twój wynik też super ;)

      Usuń
  4. Przykro mi z powodu wycieczki ale któż mógł przewidzieć taki scenariusz. Mam nadzieję, że niebawem wrócimy do normalności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nikt tego nie przewidział i może dlatego jest mi bardziej smutno, właśnie z powodu tego zaskoczenia sytuacją... Ja też mam nadzieję, że wkrótce powróci normalne życie ;)

      Usuń
  5. "Małe kobietki"! Bardzo chcę najpierw przeczytać, a później obejrzeć film. Wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry plan, ja też staram się najpierw czytać książkę, a potem oglądać jej adaptację/ekranizację ;). Polecam Ci przeczytać i "Małe kobietki" i "Dobre żony", bo zarówno ten nowy film, jak i te starsze, są na podstawie obu książek.

      Usuń
  6. Mi też kwarantanna popsuła wiele planów - po drodze miałam mieć małą imprezę urodzinową, komunię chrześniaka, i w maju 2 wesela, które zostały przełożone. Poza tym pracowałam z koleżankami nad warsztatami Loesje i spotkaniami naszej grupy czytelniczej. Niestety wszelakie plany zostały zawieszone :(. Mam jednak nadzieję, że to szybko minie i każdy z nas w miarę możliwości wróci do swojego życia.

    A liczba książek, którą przeczytałaś przez ten czas jest imponująca. Ja mimo tego, że też mam więcej czasu to nie dałam rady, aż tyle przeczytać - ale z drugiej strony to nie są wyścigi i najważniejsze, żeby czerpać z czytania przyjemność:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to faktycznie, Tobie również sporo rzeczy przepadło :(. To jest takie smutne, jak się coś planuje, na coś czeka, a trzeba to zawiesić, odłożyć, albo zupełnie zrezygnować.
      Oczywiście, że czytanie to nie wyścigi, że ma sprawiać przyjemność. I mnie sprawia przyjemność przeczytanie 9-10 książek miesięcznie ;).

      Usuń
  7. Czasy jakie są i trzeba się niestety dostosować. Plus jest taki, że jest więcej chwil na czytanie i oglądanie co mi na przykład umila ten trudny okres i chyba tylko przez to nie wariuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki pozwalają się nam oderwać od ponurej rzeczywistości ;)

      Usuń
  8. Świetne wyniki. Ja na przemiennie to coś oglądam to czytam, to znowu eksperymentuje w kuchni ( bo mam teraz więcej czasu) więc tak u mnie jest dużo plusów z tego siedzenia w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też więcej czasu spędzam teraz w kuchni, co akurat nie jest dobre dla mojej figury ;).

      Usuń
  9. Moje życie praktycznie wygląda tak samo. Jak siedziałam w domu, tak dalej w nim siedzę, bo pracuję zdalnie. Ale widzę wyraźną różnicę w siedzeniu, bo chcę, a tkwieniu w nim, bo muszę. Taki mentalny opór, wewnętrzny bunt. Nie żebym nie wierzyła w istnienie wirusa, po prostu drażni mnie (ach, jak łagodnie to ujęte) to, co wyprawia rząd.

    Jeśli chodzi o clue, nie wiem, ile przeczytałam książek. Na pewno nie 20 ;) Obejrzałam za to masę filmów, ale u mnie to standard. Oglądamy przy jedzeniu, po jedzeniu i przed snem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, najgorszy jest przymus. Bo co innego siedzieć sobie w domu, bo się chce, a co innego jak mamy nakaz ;).
      Ja od zeszłego roku sobie liczę przeczytane książki dla własnej przyjemności, żeby wiedzieć ;). A ja właśnie mało ostatnio oglądam, zamiast filmu sięgam po książki, nie wiem czemu. A co ciekawego oglądałaś ostatnio? Może mnie zainspiruje ;)

      Usuń
    2. Ostatnio na tapecie były dwie ekranizacje książek Dolores Redondo. Już wiem, że chcę je przeczytać, zwłaszcza ostatnią część, żeby dowiedzieć się, jak to się wszystko skończy :) A tak to oglądamy starocie, np. wczoraj odświeżyliśmy sobie "Raport pelikana".

      Usuń
    3. Pierwsze słyszę o Dolores Redondo, "Raportu pelikana" też nie znam, ale przynajmniej o tym filmie słyszałam ;)

      Usuń
  10. No i skasowało mi komentarz...
    Więc po pierwsze - mega się cieszę, że taką przyjemność sprawił Ci "Wiedźmin" i "Co nas (nie) zabije"! ♥
    Po drugie - gratuluję udanych czytelniczych przygód! Trochę odczuwam zazdrość, bo ja mam straszny ostatnio problem z czytaniem i to przez pracę! Szlag mnie trafia, muszę nad sobą popracować.

    Po trzecie - rozumiem Twoje rozczarowanie, całkowicie. Ja miałam w lipcu współogranizować międzynarodową szkołę letnią i było to dla mnie wielkie wyróżnienie i zapowiadała się fantastyczna przygoda. I niby wiem, że inni mają gorzej itd., ale jest mi przykro, że zostało to odwołane. Miałam jechać w czerwcu na konferencję do Torunia na kilka dni, a w sierpniu najpierw na Islandię z ukochanym, a potem do Hiszpanii na konferencję... Marzyłam o tych wyjazdach i wszystko pod nie układałam... I teraz jest jak jest. I niby nic, ale dla mnie to było bardzo ważne i strasznie mi z powodu pandemii przykro...
    Ale mam też taką refleksję, że to trochę porządkuje nasze priorytety i pozwala na chwilę zadumy. Co nam sprawia przyjemność, czego nam brakuje itd. Staram się tak przynajmniej siebie pocieszać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczyłam na wyjazd w góry albo do Nałęczowa... no ale trudno... musimy sobie zorganizować czas na miejscu ;)

      Islandia??? O.... klimatycznie :)

      Usuń
    2. Ja również się cieszę, że te książki okazały się idealnie wpasowane w mój gust ;).
      Współczuję, że masz problem z czytaniem, wiem jakie to bywa frustrujące...
      Współczuję Ci też z tymi nieudanymi planami, tyle rzeczy Ci przepadło, tak mi przykro... Tyle rzeczy nam zepsuł ten wirus, rozwalił plany, dowalił mnóstwo lęków i stresu, pozbawił normalności. Mam nadzieję, że to się niedługo skończy i że uda Ci się zrealizować Twoje plany, chociażby przełożone...
      Och, marzę o zobaczeniu Islandii, kibicuję Ci więc, żeby chociaż Tobie się to udało!
      A to prawda z tym uporządkowaniem priorytetów, myślę, że po tym wirusie trochę się ogarniemy, może zwolnimy nasz tryb życia...

      Usuń
    3. Dziękuję Wam obu. :)
      Zepsuł i to straszliwie. Na doktoracie, gdzie każdy rok się liczy... Ale cóż, z drugiej strony mam możliwość jak nigdy skupić się na tym co tu i teraz... Ja też mam nadzieję, to by było cudowne i dokładnie tego samego życzę i Tobie Aga. Rzym będzie czekał na Ciebie jeszcze piękniejszy - wierzę w to z całego serca. :)
      Ta Islandia to była taka niespodzianka. Druga połowa miała jechać na konferencję i okazało się, że oprócz pokrycia jego kosztów dostał dwuosobowy pokój, więc uznaliśmy, że zaciśniemy pasa i opłacimy moje koszty... Taki wyjazd to trafia się raz na życie, więc kurczę... Straszliwie mnie to ubodło, ale staram się o tym nie myśleć.

      Tak, zwolnienie jest chyba globalną pandemiczną refleksją i prawdę mówiąc uważam, że bardzo słuszną.
      To wszystko prawda, ale wierzę, że wyjdziemy z tego silniejsi. Jakoś ostatnio napadło mnie na optymizm, kompletnie nie wiem dlaczego. :P

      Usuń
    4. Dziękuję, ja też mam taką nadzieję, że może w przyszłym roku uda mi się zobaczyć ten wymarzony Rzym...
      Rozumiem Cię, zwłaszcza, że to była taka świetna okazja z tą Islandią...

      Super, że zachowujesz optymizm, mnie trochę tego brakuje ostatnio, ale myślę, że z majowym słońcem i mnie się poprawi humor i inaczej spojrzę na to wszystko ;)

      Usuń
    5. Będzie dobrze. Ja też myślę, że majowe słonko budzi w nas optymizm i zwiększone pokłady nadziei. ;)

      Usuń
    6. Maj to mój ulubiony miesiąc, więc nie może być inaczej ;)

      Usuń
  11. Ja z kolei uwielbiam Colleen Hoover. Faktycznie autorka w swoje ksiązki wprowadza dramaty, ale jak uważasz, że w jej prozie jest ich dużo, zachęcam do sięgnięcia po powieści Katarzyny Michalak. Tu się dopiero zdziwisz 😁😁A tak na prawdę to wiadomo, że każdy ma swoje gusta i o to przecież chodzi w literaturze. Gdybyśmy wszyscy lubili to samo, byłoby nudno. Co do Wiedźmina, czytałam już dawno temu pierwsze sześć tomów i byłam zachwycona, choć na tamte czasy bardziej przemówiła do mnie "Achaja" Ziemiańskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, słyszałam wiele o pani Michalak i chyba wolę nie ryzykować w tej kwestii ;). Osobiście nie lubię jak bohaterowie literaccy są przesadnie doświadczani przez autorów, czasami trzeba dać im trochę szczęścia ;).
      To prawda, gusta są różne, każdemu podoba się coś innego i w sumie dobrze, bo dzięki temu możemy sobie chociażby podyskutować na temat pani Hoover ;).
      "Achai" nie czytałam, chociaż słyszałam co nieco na ten temat. Może kiedyś się skuszę ;)

      Usuń
  12. Wszyscy tacy produktywnie, czytają pierdyliard książek miesięcznie i tylko ja siedzę sobie tutaj i nie mogę się skupić na żadnej lekturze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee czy wszyscy tacy produktywni to bym polemizowała ;). Ja akurat staram się czytać jedną-dwie książki tygodniowo i na ten moment to mi się udaje. Ale miewałam takie okresy, że mi się po prostu nie chciało, albo brakło mi czasu i byłam strasznie sfrustrowana, bo gdzieś z tyłu głowy mi te książki nieprzeczytane siedziały. Jednak wszystko ma swój czas, trzeba cierpliwości, a czasem odrobiny samozaparcia i będzie dobrze ;)

      Usuń
  13. Ja chciałam w okolicach majówki gdzieś pojechać i też w tym roku nic z tego... Ale więcej czasu w ogródku i na spacerach... Też nie jest źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dobrze, że jeszcze ten ogródek jest ;)

      Usuń
  14. Ja nie wiem, skąd ludzie na tej kwarantannie mają tyle czasu na czytanie. Ja ledwo daję radę normalną ilość książek przeczytać tyle do zrobienia mam ciągle 😂 Niestety też miałam plany, które trzeba było odłożyć w czasie

    Pozdrawiam
    subjektiv-buch.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dla mnie to normalna ilość książek ;). W styczniu i lutym też łącznie 20 książek przeczytałam, więc w sumie czytelniczo mi się nic nie zmieniło...

      Usuń
  15. Mi się udało 17 książek przeczytać. :D
    Nawet nie wiem, jak się odnieść do książek którego przeczytałaś. Powiem tyle, że jestem ciekawa jak ocenisz ostatnią Panią Jeziora. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, 17 książek to też super wynik!
      "Panią Jeziora" zaczęłam już chyba tydzień temu, ale jak na ten moment odłożyłam ;)

      Usuń
  16. Niesamowity wynik! Ja siedziałam w domu od połowy marca do końca kwietnia. Teraz już wróciłam do pracy. Chociaż tyle w tym normalności. ALe wolałam siedzieć w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie lubię siedzieć w domu, ale teraz już mam tego dość, bo ile można ;). Do pracy chodzę raz w tygodniu i to dla mnie taka namiastka normalności.

      Usuń
  17. November 9 była dla mnie średnia :/

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne wyniki! "Co nas (nie) zabije" to książka, która mnie również pozytywnie zaskoczyła, bo okazała się naprawdę ciekawa i napisana jest w fajny sposób. Wiedźmina mam zamiar przeczytać już od kilku lat i ciągle odkładam ten cykl na później. Muszę w końcu nadrobić zaległości. Przykra sprawa z wycieczką, ale niestety sytuacja zmusiła ludzi do tego, że trzeba było zmienić różne plany. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie nadrób "Wiedźmina", ja podchodziłam do tego cyklu z pewną niepewnością, a jak widzisz, bardzo mi się podoba ;).
      Wiem, wiem, że wiele osób doświadczyło tego co ja, niemniej, mnie to nie pociesza...

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz ;)