124. Okołoksiążkowo - zakładki do książek

Dziś chciałabym poruszyć jakiś lżejszy temat, żeby trochę oderwać swoje i Wasze myśli od zamętu, który panuje dookoła. Jakiś czas temu przeczytałam ciekawy artykuł na temat zakładek do książek (TU) i postanowiłam sobie, że opowiem Wam o moich zakładkach. Nie miałam jednak kiedy przejrzeć mojej dość obszernej kolekcji, nie miałam też weny na pisanie. Przymus zamknięcia w domu spowodował jednak, że wróciłam do tego pomysłu. I oto jest wpis o zakładkach (z góry przepraszam za nadużywanie tego słowa, ale nie znalazłam jego synonimu ;)).

Nie będę Wam tu pisać o historii powstania zakładek, ani o ciekawych "przedstawicielkach" tej grupy. Chciałabym podzielić się za to częścią mojej kolekcji i opowiedzieć w kilku słowach skąd u mnie dana zakładka do książki i które z nich najbardziej lubię, a których najczęściej używam ;).
 
Jako bibliotekarz, ale też jako bibliofil, uważam, że zaznaczanie czytanej strony za pomocą specjalnej zakładki jest rzeczą bezdyskusyjną, bo chroni to książkę przed zniszczeniem jakie mogłoby spowodować odkładanie jej grzbietem do góry, zaginanie rogów, zaznaczanie poprzez wciśnięcie długopisu między kartki etc. W swojej pracy napatrzyłam się na bardzo różne sposoby oznaczenia ostatnio czytanego fragmentu czy jakiegoś cytatu - od biletów, pocztówek, zdjęć, karteczek indeksujących (dobry wybór!), po chusteczki, długopisy, ołówki, pieniądze, paragony, czy telefon. Ja jednak stosuję tradycyjne zakładki, a oto i część mojego zbioru:


1. Zakładki od księgarni
Ostatnimi czasy księgarnie, zwłaszcza te internetowe, prześcigają się w wymyślaniu coraz ciekawszych zakładek, czy to związanych z konkretnymi książkami, czy z zachowaniami książkoholików. Ja osobiście najbardziej lubię te z Bonito.pl, mają wiele ciekawych wzorów z cytatami z książek i nie tylko. Na zdjęciu możecie zobaczyć wybrane zakładki z tej kategorii, które mam w domowych zbiorach. Moja ulubiona to ta środkowa, z cytatem z "Mistrza i Małgorzaty" ;)



 



2.  Zakładki znalezione
Czasem w bibliotecznej książce zdarza mi się znaleźć zakładkę pozostawioną przez poprzedniego czytelnika. Odkładam ją wtedy do specjalnej szuflady z rzeczami zagubionymi. Jeśli jednak przez długi czas nikt się po nią nie zgłosi, a mi się spodoba, to zabieram ją ze sobą, bo po co mam je wyrzucać, a nie mogę też ich składować w nieskończoność ;). 
Tak w moich zbiorach pojawiły się te cztery zakładki. Pierwsza od lewej jest z Portugalii, druga z Barcelony, czwarta z kolei z Toskanii. Trzecia zakładka jest z kolei nieco zniszczona, ale przemówił do mnie cytat na niej zamieszczony (Ciekawostka - ten sam cytat pojawia się w książce "PS Kocham Cię na zawsze" jako słowa, które często powtarzał Garry).


 



3. Zakładki metalowe
Tych używam najczęściej, bo są najbardziej trwałe z całej mojej kolekcji. Obie dostałam w prezencie urodzinowym od siostry, która sama mi je złożyła w całość ;). Syrenka miała też zawieszkę-muszelkę, ale niestety gdzieś ją posiałam, bo była za słabo doczepiona do łańcuszka.





4. Rękodzieło
Moja siostra jest osobą uzdolnioną plastycznie, dużo maluje, więc czasem uda mi się ją poprosić o ręcznie malowaną zakładkę. Te ze zdjęcia to nie są jej największe dzieła, ale przyznam szczerze, że nie umiałam znaleźć pozostałych zakładek, które dla mnie zrobiła ;).







 5. Zakładki magnetyczne
Mam w swoich zbiorach też zakładki magnetyczne. Dwie "morskie" to część mojej nagrody, którą zdobiłam w jednym z instagramowych konkursów, a trzecią to nie pamiętam skąd mam ;). Rzadko ich używam, bo nie są dla mnie zbyt wygodne, ale podobają mi się wizualnie.
 


 



6. Pamiątki z podróży
W tej kategorii mam tylko dwie zakładki - pierwszą z lewej przywiozłam z Karpacza i używałam je prawie rok (widać, że zużyta), druga z kolei to pamiątka, którą kolega przywiózł mi z Wietnamu (czyż nie jest śliczna?) ;). Obu nie używam, ale są ozdobami mojej kolekcji.




 



7. Zakładki z książek
Czasem zdarza się, że wydawcy dodają do książek zakładki promocyjne - czy to z grafiką dotyczącą tej konkretnej powieści, czy innych pozycji danego wydawnictwa. I ja też zebrałam kilka z tej kategorii ;). Nie używam ich wcale, ale nie chcę ich też wyrzucać, bo mi szkoda. Przydają się jak pożyczam komuś moją książkę - dodaję wtedy którąś z nich, żeby pożyczający nie zniszczył mojego prywatnego egzemplarza ;)



 



8. Zakładki bez kategorii ;)
Tu chciałam Wam pokazać kilka ciekawych egzemplarzy, które nie wpisują się w żadną z wyżej wymienionych kategorii.
Na pierwszym zdjęciu u góry to znajduje się zakładka trójwymiarowa, którą otrzymałam przy okazji jednej z bibliotekarskich konferencji, a przedstawia ona Bibliotekę Raczyńskich w Poznaniu. Pod nią, pierwsza z lewej to zakładka, którą zgarnęłam kiedyś na Warszawskich Targach Książki, nie wiem czy to nie były jeszcze te, które odbywały się w Pałacu Kultury, w każdym razie to było dawno temu. Z kolei pierwsza z prawej to zakładka, którą otrzymałam, kiedy uczestniczyłam w booktourze na Instagramie, bardzo mi się ona podoba, przypomina witraż ;).





Z kolei poniżej jest zakładka, którą sobie kupiłam, bo spodobał mi się jej cytat na niej zamieszczony ;). Jest ładna i estetyczna, ale jakoś nie miałam okazji jeszcze jej używać.






No i ostatnia, o której chciałam wspomnieć - najbardziej oryginalna z papierowych zakładek, moja pamiątka z Warszawskich Targów Książki. Czyż nie jest urocza? ;). Nie nadaje się za bardzo do zakładania książek, bo nóżki i głowa flaminga za bardzo wystają i mogłyby się zniszczyć, ale jest jedną z ozdób mojej kolekcji.







A Wy używacie zakładek do książek? Macie swoje ulubione? A może je kolekcjonujecie?
Zapraszam do dyskusji ;)


PS Pamiętajcie żeby zostać w domu!
#zostańwdomu

Komentarze

  1. Uwielbiam zakładki i mam ich naprawdę sporą kolekcję. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kiedyś miałam multum zakładek, ale to komuś pożyczyłam, to gdzieś zapodziałam po kolejnej przeprowadzce. Summa summarum mam cztery zakładki, dwie ulubione, których używam zawsze. Jedną dodatkową, a ta czwarta to Voldemort i aktualnie chłopak się nią jara. :) Metalowych nigdy nie miałam, a te z księgarni czy dołączone do książek były takie nijakie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zakładkami tak jest, że jakoś łatwo znikają, ja też gdzieś posiałam przynajmniej kilka ;).
      Jestem ciekawa tej zakładki z Voldemortem ;)

      Usuń
  3. Podoba mi się ten wpis - jest ciekawy :)
    Tania Ksiązka ma ładne zakładki - limitowane bywają urocze ;)
    Zastanawiały mnie te zakładki metalowe czy nie niszczą książek.
    Okładki znalezione? O te bywają różne i oryginalne jak np. kawałek papieru toaletowego - na szczęście czystego xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;).
      Ja osobiście wolę te zakładki od Bonito.
      Metalowe piórko nie niszczy, pasuje do każdej książki, ale syrenka faktycznie może zniszczyć grubszą książkę, czy taką w twardej oprawie, więc to trzeba uważać.
      Dobrze, że czysty był ten kawałek papieru XD

      Usuń
    2. Z Bonito rzeczywiście ładniejsze ale ja nie mam ani jednej :)
      To syrenka do ozdoby :D
      Powiedzmy że czysty :P

      Usuń
    3. No nie, do cienkich książek syrenka może być, nic im nie zrobi. Ja jej bardzo często używam ;).
      Czysty na pierwszy rzut oka, jakie bakterie tam na nim były to nikt nie wie ;)

      Usuń
    4. Syrenka ma swój urok :)
      To był papier z plamą krwi akurat... dobrze ze nie coś gorszego....
      słyszałam jak ktoś raz znalazł 10zł xD

      Usuń
    5. Tak, syrenka jest super, bardzo mi się podoba ;).
      O, 10 zł to miłe znalezisko. Mnie kiedyś czytelnik oddał książkę, w której były banknoty, ale to od razu zauważyłam i mu zwróciłam ;)

      Usuń
    6. :)
      Ja nie znalazłam:)
      A gdybyś w wypożyczonej przez siebie książce znalazła pieniązek? :)

      Usuń
    7. Zależy jak duża by to była kwota XD. Jak grosik, to bym zatrzymała na szczęście ;)

      Usuń
    8. Hmmm nie wiem, chyba bym oddała do biblioteki ;)

      Usuń
    9. Ja chyba też bym nie zatrzymala chociaż tak naprawdę nie wiemy co zorbimy - mozemy gdybac ;)

      Usuń
    10. No wiadomo... Niemniej, jak znajdę 10 zł na ulicy to podnoszę ;)

      Usuń
  4. Ojeeeej, ja zawsze zaznaczałam czymkolwiek ;D ale nigdy nie zaginałam kartek, nie znosiłam tego i nie ogarniałam jka ludzie mogą to robić ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy się nie przejmują stanem książek, to i zaginają rogi...

      Usuń
  5. Niektóre takie zakładki to prawdziwe dzieła sztuki. Niezła kolekcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym artykule, do którego podałam link widziałam przepiękne zakładki ;). Moje są w porządku, lubię je i chętnie zbieram.

      Usuń
  6. Najbardziej lubię te magnetyczne :) Mam też kilka zakładek przywiezionych z różnych podróży i uważam, że to świetna pamiątka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja nie mogę się jakoś polubić z magnetycznymi. A właśnie od niedawna wpadłam na to, żeby zbierać zakładki przywiezione z podróży i zgadzam się z Tobą, że to świetna pamiątka ;)

      Usuń
  7. Ja to mam naręcza zakładek. Mam takie np wielkie spinacze, a u góry mają gumowe głowy zajączków ( dostałam w prezencie), mam tą samą ze skóry co Ty z gór, pełno papierowych, 3D, magnetycznych, ale nie posiadam tych metalowych. Powiedz mi skoro używasz ich, czy to prawda, że łamią one grzbiety książek ? Mają bowiem na końcu/ początku taki haczyk, który się właśnie ,, zaczepia" i on powoduje takie uszkodzenia. Z tego też powodu nigdy się nimi nie interesowałam, a może to błąd ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Twoja kolekcja też jest duża i różnorodna - super ;). Oooo ciekawią mnie te spinacze z głowami zajączków, muszą być urocze.
      Z tych dwóch, które posiadam, to syrenka może niszczyć te grubsze książki, czy takie z twardą oprawą, bo się wbija czasem w grzbiet, ale nie łamie całych grzbietów, powoduje tylko małe uszkodzenia. Dlatego używam jej do tych cieńszych książek. Z kolei piórko nie robi żadnych zniszczeń, jest cienkie i w przeciwieństwie do syrenki nie zaczepia się o grzbiet ;)

      Usuń
  8. Lubię zakładki i mam różne. Podoba mi się, że wiele wydawnictw wkłada zakładki tematyczne do książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja te wydawnicze lubię mniej, bo bywają zbyt pstrokate jak dla mnie, ale faktycznie sam pomysł dodawania zakładki do książki jest bardzo dobry ;)

      Usuń
  9. Uwielbiam zakładki do książek i sama mam ich sporo - zarówno tych tradycyjnych, jak i magnetycznych. Znajdzie się też jakaś jedna metalowa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, dzięki temu możesz sobie dobierać zakładkę do danej książki ;)

      Usuń
  10. Tak, mam mnóstwo zakładek <3 Ostatnio część przepakowałam do pudełka, znalazłam jeszcze takie, które dostałam w podstawówce (zdezelowane, ale ich nie wyrzucę, szczególnie, że są na nich pieski i kotki ;) ). Ostatnio na urodziny dostałam magnetyczne zakładki, więc kolekcja się powiększyła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja powinnam sobie chyba jakieś ładne pudełko ogarnąć na te zakładki, bo mi się niektóre niszczą, jak się przewalają w szufladzie ;). Lubisz zakładki magnetyczne?

      Usuń
  11. Przepiękne, zwłaszcza te autorstwa Siostry (są prześliczne!), z podróży i bez kategorii. Naprawdę czarujące! <3
    Ja osobiście niestety jestem leniuszkiem - mam wielką stertę przepięknych zakładek (pewnie ze 40), większość podostawałam w prezencie, ale w ogóle z nich nie korzystam. Łapię czyste papierowe rzeczy, które akurat są pod ręką - bilety, paragony, wizytówki (cieszą się u mnie niesłabnącą popularnością, więc chyba powinnam w końcu odkopać swój wizytownik xD), notatki, domowe listy rzeczy do zrobienia... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tu pokazałam większą część mojej kolekcji, ale przyznam szczerze, że używam tylko tych dwóch metalowych, więc rozumiem Cię, że zakładasz czym popadnie ;).
      Posiadasz wizytownik? Wow, ja to w ogóle nie mam żadnych wizytówek, ani moich (bo i nie potrzebuję ;)), ani cudzych, bo łatwo gubię XD

      Usuń
    2. Szczerze? Posiadam wizytownik właśnie dlatego, że też gubię. :D

      Usuń
  12. Niesamowicie gubię zakładki, więc czasem ich rolę pełni... strzępek papieru toaletowego (taki oderwany kwadracik. Tak, czytam na kibelku), długopis, kabelek od słuchawek czy słomka z sianka z króliczego paśnika. Bo pod ręką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładka to jedna z tych rzeczy, które łatwo gdzieś posiać ;)
      Haha podobno duża część ludzi czyta w toalecie, ale się nie przyznają XD.
      Słomka z sianka to super zakładka, bardzo ekologiczna ;)

      Usuń
  13. Uwielbiam dobierać zakładkę do czytanej ksiązki - czy to kolorystycznie, czy klimatycznie czy tematycznie :) Niestety najwięcej mam zakładek promujących konkretną książkę a te ciężko dopasować i niespecjalnie je lubię. Ale bardzo lubię zakładki z Bonito. Kiedyś narzeczony do książki-prezentu kupił mi zakładkę z cytatem "ludzie zakochani czasem robią szalone rzeczy" i to moja druga ulubiona zakładka ze względów sentymentalnych :) Pierwsza ulubiona to zakładka z logiem gry Assassin's Creed, którą dostałam od narzeczonego na początku naszego związku - raz, że od niego, a dwa, że ja też uwielbiam tę serię gier :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to niesamowite, że dobierasz zakładkę do konkretnej książki, nigdy nie pomyślałam żeby tak robić... Ale może to dlatego, że ja, mimo sporej kolekcji, używam tak naprawdę tylko tych dwóch metalowych, taki ze mnie leniuszek ;).
      Takie zakładki, jak te wspomniane przez Ciebie prezenty, są najlepsze, bo właśnie mają wartość sentymentalną ;)

      Usuń
  14. Uwielbiam przeróżne zakładki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak lubię zakładki ;)

      Usuń
  15. Chociaż mam dużą kolekcję zakładek, zdarza mi się wtykać w książkę cokolwiek, na przykład jakiś papierek lub ołówek... kiedyś za zakładkę robiła mi też ładowarka lub telefon #shameofme :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, ołówek, ładowarka i telefon to faktycznie wstyd. Już lepiej zakładać papierkiem ;)

      Usuń
  16. Bardzo podoba mi się to piórko. Gdzieś powinnam mieć podobne :) Choć nie wiem, czy nie oddałam go w jakimś rozdaniu. Uwielbiam zakładki TaniejKsiazki, bo zawsze są oryginalne i zabawne. Nie wiedziałam, że Bonito też takie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piórko jest aktualnie drugą z używanych przeze mnie zakładek, też je lubię ;). Ja te tanioksiążkowe lubię mniej, wolę z Bonito. Nie wiem czy oni dodają je przy zamówieniach internetowych, ja zawsze jak jestem w punkcie odbioru to sobie zbieram ich zakładki ;)

      Usuń
  17. Ja wszystkie zakładki, jakie znajduję w nowych książkach albo dostaję na targach, wyrzucam ;) Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby mnie jakaś zauroczyła.
    Jeśli chodzi o zakładki, których używam, to mam dwie. Obie kocham i uwielbiam :) Pierwszą, starszą (ma już 6 lat!) dostałam razem z paragonem w Krakowie w kawiarni "Kot polski", która to kawiarnia była przemiła, ale już nie istnieje niestety. W każdym razie jako straszna kociara uwielbiam tę zakładkę, jest na niej taki uroczy kot z długą szyją.
    Druga zakładka jest bardzo podobna do Twojej z Karpacza, mam taki sam kształt i materiał, tylko rysunki się różnią, jest ciemnozielona i ma napis "Krynica" ;) Jest cudowna.
    Kiedyś miałam dwie zakładki magnetyczne, które przywiozła mi z Grecji koleżanka. Używałam ich bardzo, bardzo intensywnie, aż w końcu się rozpadły (papier między magnesami nie wytrzymał).
    Miałam tez przez parę lat zakładkę z papirusu, z egipskim alfabetem i postacią a la Kleopatra, którą kupiłam na imprezie archeologicznej w Biskupinie. Kochałam tę zakładkę, ale niestety po paru latach papirus nie wytrzymał i zakładka pękła na pół.
    Intrygują mnie za to te metalowe zakładki. Mam jednak obawy, czy nie niszczą książek. Jak wybrać taką, która nie niszczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to zawsze szkoda wyrzucać zakładek, nawet tych reklamowych, bo jakoś mi ich szkoda ;).
      Te "skórzane" zakładki z gór są świetne. Jak kupiłam swoją, to myślałam, że tylko w Karpaczu takie mają i się cieszyłam, że mam jedyną w swoim rodzaju. A tu patrzę na insta, a jedna osoba ma taką z Zakopanego, inna tak jak Ty z Krynicy, a inna jeszcze z innego miasta ;). Niemniej są to zakładki ładne i nie niszczą się tak, jak te papierowe.
      Ja jakoś nie lubię tych magnetycznych, nie są dla mnie zbyt wygodne.
      Zawsze mi się podobały te zakładki z papirusu, ale jakoś nigdzie nie mogłam takiej dostać ;).
      Z tych dwóch zakładek metalowych, które sama posiadam, ta z piórem nie niszczy książek, jest cienka i nie ma ostrych krawędzi, nie przeszkadza też ten "haczyk" u góry. Z kolei syrenka może niszczyć te grubsze książki - sama jest dość gruba, a i ten jej ogonek może wbijać się w grzbiet książki, dlatego używam jej tylko przy cieńszych lekturach ;)

      Usuń
  18. Świetna kolekcja! Też mam mnóstwo różnych zakładek i chociaż większości nie używam to jednak je kolekcjonuję. Ciągle mi ich przybywa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to chyba większość książkoholików tak ma ;)

      Usuń
  19. Ja mam najwięcej zakładek z podróży, których mi potem żal używać / niszczyć / gubić, i humorystycznych zakładek z księgarni (te używam ;) ). Zdarzało mi ładne pocztówki na zakładki przerabiać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie postanowiłam sobie, że będę przywozić zakładki z podróży, bo to świetne pamiątki ;). Nie pomyślałam o przerabianiu pocztówek na zakładki, ale to świetny pomysł!

      Usuń
  20. Używam zakładek do książek, ale raczej takich tradycyjnych, papierowych. Ewentualnie czasem jakąś sobie sama przygotuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zakładki własnoręcznie wykonane mają zawsze największą wartość ;)

      Usuń
  21. Ja też mam swoją kolekcję zakładek. Część z nich mogłabym posegregować w Twoje kategorie. Hehe też kradnę zakładki zostawione w bibliotece ;p Kolekcje mam sporą możliwe, że w ilości przebiłam Ciebie ale za to mam też sporo podniszczonych od częstego używania. Fakt mają trochę latek, bo zakładki zbierałam od dziecka ale aż wstyd je pokazywać ;p
    Przyznam też bez bicia, że mimo posiadania tylu pięknych zakładeczek ciągle mi się zdarzy sięgnąć po bilet autobusowy lub paragon, bo wzięłam w podróż nową ksiażkę bez zakładki ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha znalezione, nie kradzione ;)
      Te zakładki, które widać na zdjęciach to nie jest cała moja kolekcja, tylko jej część, ale możliwe, że i tak masz ich więcej, skoro zbierasz od dziecka ;).
      A to chyba każdemu się zdarza założyć książkę paragonem, biletem, wizytówką, ulotką, czy czymkolwiek, nawet jeśli ma stosy pięknych zakładek ;)

      Usuń
  22. Zakładki to coś kto każdy prawdziwy czytelnik kocha ^^ sama mam ich kupkę a niektóre są naprawdę śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, książkoholicy często są też miłośnikami zakładek ;)

      Usuń
  23. Jako wielką miłośniczkę rosyjskiej literatury, a w tym umiłowanej miłością wieczną i nieskończoną powieści "Mistrz i Małgorzata" pewnie się domyślisz, którą bym najbardziej chciała :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz ;)