poniedziałek, 22 lipca 2019

70. Czekolada, uparta kobieta i odrobina miłości, czyli "Na gwiaździstych morzach" Sara Sheridan

Dziś kilka słów o książce, która była dla mnie miłym zaskoczeniem, spodziewałam się bowiem, że będzie co najwyżej średnią opowiastką, tymczasem okazała się ciekawą historią obyczajową z uwielbianym przeze mnie XIX-wiecznym klimatem i barwnymi bohaterami. Nie jest oczywiście idealna i znajdzie się w niej kilka wad, ale zdecydowanie nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Zapraszam na krótką opinię.

tytuł: "Na gwiaździstych morzach"
tytuł oryginału: "On starlit seas" 
autor: Sara Sheridan 
tłumaczenie: Maria Białek 
data wydania: lipiec 2016 r. 
data polskiego wydania: 28 maja 2018 r.


"Na gwiaździstych morzach" to kolejna z moich ostatnich wyborów czytelniczych powieść o kobiecie, która niejako wyprzedziła swoje czasy. Autorka co prawda połączyła w niej prawdziwe wątki i wydarzenia z życia Marii Graham z wymyśloną przez siebie fabułą, ale wyszło to bardzo spójnie i wiarygodnie, tak, że nie czuje się, które fragmenty są prawdziwe, a które to fantazja pani Sheridan.

Maria Graham (z domu Dundas) była dość znaną w XIX-wiecznej Anglii autorką książek podróżniczych i książek dla dzieci, a także ilustratorką. W tej powieści jest przedstawiana również jako podróżniczka, naukowiec, kobieta niezależna i bardzo buntownicza jak na tamte czasy, ale zarazem niewolnica konwenansów, która nie mogła do końca żyć tak, jak chciała i podążać za głosem serca. Nie polubiłam się jednak z tą bohaterką, może dlatego, że moje myślenie jest zbyt współczesne i dlatego niektóre jej słowa czy decyzje mnie denerwowały.

Z kolei główny męski bohater, kapitan James Henderson, to postać fikcyjna powołana do życia przez autorkę. To mężczyzna wielce interesujący - wychowany w koloniach, trudniący się niekoniecznie pochwalanymi przez towarzystwo zajęciami, aspirujący dżentelmen. Przypadek sprawił, że na jego statku pojawiła się Maria Graham, która miała z nim popłynąć z Brazylii do Anglii i która go z miejsca zauroczyła. A że to mężczyzna z krwi i kości, odważny, uparty, potrafiący walczyć i blefować, to bardzo przyjemnie czytało się o jego poczynaniach.

Myślałam, że ta powieść będzie takim stricte romansem, że będzie to główny wątek całej historii, tymczasem, w drugiej części książki został on wątkiem pobocznym i nie rozwinął się tak, jak chciałam. Żałuję trochę, że został on poprowadzony tak, a nie inaczej, ale to kwestia tego, że w powieści występują postacie, które żyły naprawdę, więc autorka nie mogła się dać za bardzo ponieść fantazji i stworzyć ognisty romans. Dlatego ta książka to powieść bardziej obyczajowa, może nawet nieco przygodowa, lekka i nieskomplikowana.

Bardzo podobał mi się za to klimat XIX-wiecznego Londynu przedstawiony w tej historii. Te wszystkie zasady i konwenanse, dżentelmeni i damy, intrygi i niebezpieczeństwa - to wszystko bardzo mi się podobało, choć może było tłem całej historii. Ponadto, opisany przez autorkę świat kolonii w Ameryce Południowej, gdzie wszystko jest barwne, ludzie wolni i bezpretensjonalni, bez sztywnej etykiety, którą żyła londyńska socjeta, również był bardzo interesujący. Dodatkowo, mamy w tej powieści też trochę informacji o życiu marynarzy i przemytników, o londyńskim półświatku, ale również o ludziach nauki i miejscu kobiety w męskim środowisku naukowym.

Ta książka faktycznie pachnie czekoladą, tak jak mówią jej reklamy ;). To znaczy: czekolada się przewija w całej powieści, łączy różne wątki i różnych ludzi. Czytając tę historię nabrałam chęci na wypicie gorącej czekolady, która niestety nie będzie się umywać do tych, które wypijali bohaterowie - aromatycznych, gęstych, słodkich, a nawet z domieszką chili czy innych egzotycznych przypraw.

Dobrą pracę wykonał tłumacz i redakcja, bowiem książka ma wiele przypisów, które nieco objaśniają czytelnikowi świat w niej przedstawiony. Mogłabym się natomiast przyczepić nieco do języka, który momentami bywał jak dla mnie zbyt współczesny, ale nie wiem czy to jest kwestia wyboru autorki, czy tłumaczenia.

Ogólnie rzecz biorąc, jest to kawałek lekkiej, przyjemnej lektury, z ciekawym klimatem, z odrobiną czekolady, książka w sam raz na urlop czy deszczowy dzień. Nie jest skomplikowana, nie jest ambitna, ale można z niej dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy, może zachęcić nas do poczytania więcej na temat czekolady czy postaci Marii Graham. Polecam!

56 komentarzy:

  1. Lubię kiedy książka pozytywnie zaskakuje, choć się tego po niej nie spodziewamy. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też lubię jak mnie książka pozytywnie zaskakuje ;)

      Usuń
  2. Ciekawie opowiedziałaś o tej książce i potrafisz zachęcić, zainteresować.... z drugiej strony czuje niepewnosć co do samego wydawnictwa...

    PS Maria Graham i od razu pomyślałam o Poldarku xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam innych książek tego wydawnictwa, więc się nie wypowiem ;). Ale ta jest całkiem przyjemna, wiadomo, że nie arcydzieło, tylko lekka powieść na luźniejszy dzień ;)

      Usuń
    2. P.S. Nazwisko to samo, ale to nie ta sama rodzina ;). Z nich dwojga zdecydowanie wolę Winstona ;)

      Usuń
    3. Nie wiem czy dla mnie również taka by była... jakoś mam pecha do tego wydawnictwa ;/

      P.S. Twoja kolekcja jest piękna ;)
      Daj mi znać jak będzie drugi odcinek serialu :)

      Usuń
    4. Podejrzewam, że mogłabyś być mniej zadowolona z tej lektury, niż ja ;). Ale na serio, jest to książka całkiem przyjemna, niepodobna do innych tego typu publikacji ;).

      P.S. Dziękuję ;). Obejrzałaś już pierwszy? Jak wrażenia?

      Usuń
    5. Może kiedyś zajrzę. Zobaczę :)

      PS Obejrzałam. Wiesz ciężko jest mi ustosunkowac się do powieści i tak oceniac bo nie czytałam a zaczęłam czytać ten cykl. Ogólnie mnie się podobało. Mogło wyjść źle? :D

      Usuń
    6. Ta 5 seria jest wymysłem scenarzystów, nie jest oparta na książkach, więc nie ma tu co porównywać ;). Jak dla mnie ten pierwszy odcinek trzyma klimat, ale nie jestem nim zachwycona, zobaczymy co będzie dalej ;)

      Usuń
    7. Jest drugi odcinek ale bez napisów ;)

      Usuń
    8. No ja też ie byłam zachwycona ale też nie nudziłam się... tak jak zaznaczyłaś jest klimat.. brakowało mi tycg słów ale o tym pomyślalam :)

      Usuń
    9. Dokładnie, ja też nie nudziłam się. I cieszę się, że też twórcy zwrócili w tym pierwszym odcinku uwagę na cierpienie Georga po śmierci Elizabeth, na to jak to przeżyli Valentine i Geoffrey Charles, a także na związek Drake'a i Morwenny...

      Usuń
    10. Dokładnie o tym samym pomyślałam.... a aktor sprawdził się REWELACYJNIE.. nie wiem jak Ty ale ja czułam jego cierpienie, jego ból tęskntę, to że myśli, że nadal ją kocha... ten smutek i cierpienie w oczach..... powiem Ci, ze przezywałam to razem z nim....

      Usuń
    11. Oj tak, ten aktor dał świetny popis swoich umiejętności ;)

      Usuń
    12. Zastanawiam się czy gra najlepiej jesli chodzi o uczucia... bo we wcześniejszych odcinkach w jego oczach i na twarzy rewelacyjnie było widać to jaki jest fałszywy i zawistny ;)

      Usuń
    13. Po prostu świetnie pasuje do tej roli. A startował w castingu do roli Francisa ;)

      Usuń
    14. Reżyser widział go w innej roli i trafił :)

      Usuń
    15. Wybrał idealnie ;) Jestem ciekawa kolejnego odcinka ;)

      Usuń
    16. Ja również jestem ciekawa. I mam nadzieję, że jednak kiedyś nakręcą i 6 sezon ;)

      Usuń
    17. Masz okładkę na ksiązkę? Futerał? ;)

      Usuń
    18. Moja siostra mi uszyła ze starego płaszcza takie ubranko na książkę. Przydaje się, bo codziennie noszę książkę w plecaku i mogłaby się zniszczyć bez tej osłony ;)

      Usuń
    19. Piękne - myślałam, że kupione ;)

      Usuń
    20. Dziękuję w imieniu siostry ;)

      Usuń
  3. Na pewno spodobałby mi się i pewnie oczarował klimat XIX-wiecznego Londynu. Interesująca książka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyjemne lektury to coś czego ostatnio mi potrzeba! I choć rzadko sięgam po takie książki, to tej bym mogła dać szansę :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli polecasz to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. XIX-wieczny klimat zachęca mnie bardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda tego nierozwiniętego wątku, ale bardzo ciekawi mnie ten motyw czekolady. Fajnie, że postawiono na konsekwencję i przewija się przez książkę cały czas. Chętnie bym ją poznała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam powieści historyczne, a tę miałam na oku już od dawna, zauważyłam ją ze względu na piękną okładkę! dlatego bardzo cieszę się, że szczególnie klimat Londynu jest mocnym punktem, kiedyś przeczytam! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to prawda, okładkę ma bardzo zachęcającą ;). Polecam ;)

      Usuń
  9. Lekkie książki są fajne na lato:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy byłabym zadowolona, że wątek romansu nagle został odsunięty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle odsunięty, co nie zakończony tak, jakbym chciała ;)

      Usuń
  11. Kusi mnie klimat XIX-wiecznego Londynu i zapach czekolady... Ja akurat bardzo lubię, kiedy książka tego typu jest na faktach, wtedy zawsze mam wrażenie, że lektura od razu zyskuje na wartości. Nawet kosztem romansu - to ma w sobie tą życiową nutę... Choć rozumiem też, że czasami dobrze jest się wyrwać z rzeczywistości i na chwilę zapomnieć w czymś po prostu pięknym i słodkim... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, ogólnie rzecz biorąc, też lubię książki na faktach, ale przy okazji tej lektury momentami żałowałam, że opowiada częściowo o prawdziwych postaciach ;). Ale warto ją przeczytać, jest na serio ciekawa i całkiem nieźle napisana.

      Usuń
  12. Bardzo zachęcająco o niej piszesz, ale ja chyba muszę dojrzeć do tej książki ;)

    Pozdrawiam
    https://subjektiv-buch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie bardzo jest do czego dojrzewać ;). Ale wiem, że nie każdemu ta książka przypadnie do gustu

      Usuń
  13. Nie słyszałam o tej powieści. Cieszę się, że książka Ci się spodobała. Być może przyjrzę się jej bliżej jak gdzieś wpadnie w moje ręce :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. I właśnie za takie powieści lubię Wydawnictwo Kobiece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to chyba było pierwsze spotkanie z książką tego wydawnictwa, więc nie będę oceniać ;)

      Usuń
  15. Kurczę powiem Ci, że zaciekawiłaś mnie tą książką. Uwielbiam XIX Londyn i tą tematykę, więc zapisuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasami trzeba sięgnąć po nieco mniej ambitną lekturę, która nie wymaga od nas zbyt wiele. Ten tytuł akurat nie zainteresował mnie, ale na pewno spodoba się wielu innym czytelnikom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, czasem człowiek ma ochotę na coś lekkiego i niewymagającego. Chociaż ja ostatnio wolę właśnie takie lektury, może dlatego, że jest lato ;).

      Usuń
  17. Kurczę po takiej recenzji to koniecznie trzeba sięgnąć po tę pozycję. Lubię kiedy książka zaskakuje i to w ten pozytywny sposób. Zapisuję sobie tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że możesz być zadowolona z tej lektury, to dobra książka na lato, lekka, nieskomplikowana, a zarazem niegłupia ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz ;)