25. O brzydkiej miłości, kryzysach czytelniczych i czarnych piątkach, czyli wpis po nieobecności...

Kryzys czytelniczy już chyba za mną... Skorzystałam z różnych rad i najpierw zrobiłam sobie trochę przerwy, a następnie sięgnęłam po coś lekkiego, przy czym nie będę musiała się za bardzo skupiać ;). Mój wybór padł na "Ugly love" Colleen Hoover, która to książka od jakiegoś czasu zalega na mojej półce. Dziś opowiem trochę o tej książce, ale chciałabym się też podzielić moimi przemyśleniami odnośnie tzw. Black Friday w kontekście książkowym...

tytuł: "Ugly love"
autor: Colleen Hoover

data wydania: 5 sierpnia 2014
data polskiego wydania: 2014, 9 listopada 2016 r. (to wydanie posiadam)
wydawca: Wydawnictwo Otwarte


"Ugly love" to historia Tate, młodej pielęgniarki, która tymczasowo wprowadza się do mieszkania swojego brata, Corbina. Tam poznaje Milesa, kolegę brata, przystojnego pilota, który mieszka na przeciwko. Oboje są sobą zauroczeni, nawiązują romans, jednak Miles ustala dwie zasady ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie licz na wspólną przyszłość. Czy Tate podoła tym regułom? Czy zasady są po to żeby je łamać? 

To moje drugie spotkanie z twórczością Colleen Hoover, wychwalanej autorki książek z gatunku New Adult. I cały czas mam mieszane uczucia co do takich powieści. Bo z jednej strony szybko się je czyta, są napisane w nie najgorszym stylu, historie w nich poruszane są nawet ciekawe. Ale z drugiej strony, jak dla mnie za dużo w nich dramatów i przemyśleń głównych bohaterów, a za mało czegoś, co by wzbudzało emocje, pobudzało do przemyśleń, a momentami nawet bywało nudnawo, tak, że omijałam niektóre fragmenty.

W opisie książki jest takie zdanie: "Tej powieści się nie czyta, tylko przeżywa – całą sobą, sercem i duszą, a po zakończeniu nic już nie jest takie samo." To bardzo chwytliwe zdanie, ale ja się z nim nie zgadzam. Mimo dramatów, których doświadcza Miles, ja jakoś nie mogłam się wczuć i przeżywać razem z nim. W ogóle zauważyłam, że autorka lubuje się w tragediach, nieszczęściach,  niepowodzeniach i trudnych sytuacjach życiowych. Może jestem bez serca, może brak mi empatii, ale nie wzbudza to we mnie szczególnych emocji... A może po prostu pani Hoover nie umie tych tragedii dobrze opisać, tak aby czytelnik przeżywał je razem z bohaterami...

Ponadto, w tej powieści jest trochę momentów erotycznych, czego nie lubię w książkach i co staram się pomijać. I tu pomijałam, bo nie było tam nic nowego, szczególnego, co by jakoś pobudziło, poruszyło, zaciekawiło. Nie mówiąc już o licznych powtórzeniach, które tylko irytowały, jak np. Tate, która ciągle myślała sobie: "Rozpływam się, jestem cieczą...", a Miles wciąż mówił jej żeby nie przygryzała wargi... 

Mogę powiedzieć tylko tyle, że przeczytałam szybko, bez emocji i już praktycznie zapomniałam co czytałam. To po prostu przeciętne czytadełko na gorsze dni, kiedy nie chce się czytać niczego wymagającego... Tak mi się wydaje, takie mam odczucia.


*********
Już jesteśmy po szaleństwie Black Friday i Cyber Monday, więc chciałabym wtrącić też kilka słów i na ten temat. W Stanach, gdzie wymyślono te dwa dni "wyprzedażowe", promocje na niektóre artykuły sięgają nawet 90%, tak, że w sklepach zdarzają się nawet walki, bo dużo rzeczy można na prawdę kupić za grosze. Tymczasem u nas w Polsce wygląda to zupełnie inaczej...

Zrobiłam sobie taki mały eksperyment. Miałam dwie książki, które bardzo chciałam kupić, ale postanowiłam poczekać na te super-mega-hiper promocje z okazji czarnego piątku, żeby nabyć je trochę taniej. Przygotowałam plan działania: założyłam konta w kilku księgarniach internetowych, wrzuciłam te książki do koszyka i czekałam na piątek. 

Nadszedł długo oczekiwany dzień, z samego rana zasiadłam przed komputerem, zalogowałam się na te księgarnie internetowe i zaczęłam porównywać... I co za niespodzianka! W większości ceny tych dwóch interesujących mnie książek nie spadły! A jeśli już spadły to o jakieś grosze, nawet nie o przysłowiową złotówkę... Tylko w jednej księgarni cena była niższa o kilka złotych i tam zamówiłam. Ale nie było to tyle, żebym była jakoś zaszokowana. Chyba nigdzie nie było darmowej dostawy. To znaczy z reguły była, ale jak się kupiło powyżej jakiejś kwoty, a moje dwie książki akurat tej kwoty nie przekroczyły. 

Zamówiłam więc "Pogiętą szpadę" Winstona Grahama (11 tom serii "Poldark") i "Drzewo anioła" Lucindy Riley, bardzo chwaloną ostatnio książkę. I zapłaciłam za nie obie około 6 zł mniej, niż kosztowały kilka dni wcześniej, ale koszt najtańszej dostawy wyniósł 4,49 zł, więc tak na prawdę jakoś specjalnie dużo nie zaoszczędziłam. Być może, gdybym kupiła więcej książek to bym jakoś bardziej to odczuła... Ale te dwa tytuły i tak bym zakupiła, nawet bez promocji, więc nie narzekam.

Tak na prawdę nigdzie nie znalazłam jakichś szczególnych książkowych okazji. W większości księgarni przeceny wynosiły około 10%-20%, czyli podobnie jak przy zwykłych promocjach. Niektóre miały dodatkowe rabaty na wybrane książki, ale akurat żaden z promocyjnych tytułów mi jakoś nie wpadł w oko. 

Podsumowując, nie był to dla mnie dzień jakichś szczególnych okazji. Również w sklepach stacjonarnych nie napotkałam specjalnych promocji czy przecen. Gdzie nam do amerykańskiego Black Friday!


**********
Cieszę się, że ta niemoc czytelnicza już mi minęła, bo czeka na mnie kilka ciekawych książek. Pomijam już fakt, że na półkach mam tzw. "stosiki hańby", ale w najbliższym czasie przybędzie do interesujących tytułów, które bardzo chcę przeczytać. Oczekuję bowiem dwóch książek, które wygrałam w konkursie na portalu Lubimy Czytać - "Zmierzch Tudorów" Philippy Gregory oraz "Ja, królowa. Bona Sforza d'Aragona" Renaty Czarneckiej. 

Ponadto będę miała możliwość po raz pierwszy recenzować książkę, którą dostałam od autorki... Chodzi o "Dni naszego życia" Małgorzaty Mikos. Jestem bardzo ciekawa tej książki, bo jej opis brzmi ciekawie, a i recenzje czytelników są bardzo pozytywne. 

Dodatkowo, czekam na wspomniane dwie książki, które kupiłam w ramach Black Friday. Grudzień zapowiada się więc bardzo czytelniczo ;).

A Wy korzystaliście z promocji na Black Friday? Co sądzicie na ten temat? Zdobyliście jakieś ciekawe książki? 

Komentarze

  1. Przede wszystkim gratuluję książki od autorki. To duże wyróżnienie i tak powinnaś się czuć. Gratuluję :)

    Wiedziałam, że niemoc minie.. czasem tak jest. Potrzeba czasu i przechodzi :)
    Odsnośnie książki powiem krótko - nie lubię tej autorki :P
    Black Friady.... te promocje opłacają się za granicą a nie u nas. W Polsce tak jak piszesz obniżki są niewielkie albo ich nie ma. Mało tego - często jest tak (w tym również w przypadku księgarni), że przed tym dniem ceny zostają sztucznie podniesione w dniu sklep/ksiegarnie ogłaszają promocję przywracając cenę przed podwyżką. I to sprawdzone. Czytałam jak pisały o tym pewne panie w książkowych grupach. Niby promocja a promocji nie ma. Chociaż np. w przypadku eko sklepów zauważyłam, że ceny niektórych produktów były niższe nawet o 9zł (np. takie masło shea) lub proponowały darmowe dostawy ale nie księgarnie. A z Black Friady nie skorzystałam i nie korzystam :) Zobacze jak to będzie w dniu darmowej dostawy - mam kilka książek na liście (chce uzupełnić pewną serię), Mama chce coś kupic i zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;).
      Wiem, wiem, że nie darzysz sympatią pani Hoover ;). Ja chyba też tak średnio ją odbieram po tych dwóch książkach, ale mam jeszcze chyba 3 albo 4 powieści tej autorki, które dostałam w prezencie, więc chcę je w końcu przeczytać i puścić w świat ;).
      No właśnie, nie wspomniałam o tym, że często sklepy przed Black Friday podnoszą ceny, aby właśnie w ten dzień obniżyć je do ceny początkowej...

      Usuń
    2. Może nie tyle pani co Jej stylu. Nie przemawia do mnie - w żadnej z Jej książek nie odnalazłam się :)
      Puścić w świat... dac książkom nowy dom... czasem z tym ciężko :P Powodzenia :)
      Taki trik... ale to nie tylko przed Black Friady... nawet w spożywczaku z jedzeniem tak jest. Ale człowiek widzi promocja i mózg przestaje myśleć. Najfajniejsze promocje to czasem ma Tesco :P

      Usuń
    3. Rozumiem ;).
      Cóż, jedną książkę pani Hoover już puściłam w świat, może ktoś będzie bardziej zadowolony z tej powieści...
      To prawda, na słowo promocja większość reaguje takim entuzjazmem, że nie widzi jaka na prawdę jest ta promocja... Dlatego warto wcześniej robić research, jak ja zrobiłam przy tych księgarniach internetowych ;)

      Usuń
    4. Oby :)
      Trzeba uważać aby się nie nadziać.. na promocji można nieźle przepłacić :P

      Usuń
    5. Na przyklad taka promocja w Tesco. Wielka duża plakietka TANIEJ (podam przykładową cenę) 29,99zł - cena wcześniejsza 15zł :P Albo inaczej... TANIEJ 2,99zł z 2,98zł :P No w sumie gorsik można zaoszczędzić :P

      Usuń
    6. Ooo tak, często się takie "promocje" zdarzają, zwłaszcza przy okazji takich większych akcji wyprzedażowych, jak ten wspomniany Black Friday...

      Usuń
    7. Przed Black Friady potrafią ceny podnieść i w sumie człowiek nic nie zaoszczędzi ;/ To sprawdza się za granicą ale nie u nas... chociaż czasem można trafić na okazje

      Usuń
    8. Wczoraj pisałam a dzisiaj komentarza nie ma.... nie ma to jak przepłacić na promocji xD

      Usuń
  2. Mnie książka się podobała i dobrze ją wspominam. Na Black Friday nie dałam się skusić. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widziałam, że wiele osób pozytywnie ocenia tę książkę... No cóż, każdemu podoba się coś innego ;)

      Usuń
  3. Książka Małgorzaty Mikos powinna Ci się spodobać. To rewelacyjna historia. Ja już nie mogę doczekać się kontynuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej się cieszę, że będę mogła ją przeczytać ;)

      Usuń
  4. Szkoda, że zawiodłaś się na "Ugly love". Mam jednak nadzieję, że "Dni naszego życia" Małgorzaty Mikos bardziej przypadną Ci do gustu. Do do promocji czarnego piątku, to jednak nie skorzystałam z żadnej oferty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Spotkałam się ostatnio z tą książką na półce w sklepie, ale szczególnie mnie sobą nie zainteresowała :/ Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, black friday to trochę taka ściema u nas :) Porównywałam ceny, a w końcu nic nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Black Friday to po prostu nabijanie w butelkę naiwnych ludzi. Przynajmniej takie mam wrażenie. W niektórych sklepach nawet nie chce im się wyjmować starych cen, tylko przykrywają je promocyjnymi (a jak podniesiesz tą promocyjną w górę okazuje się, że przed "promocją" rzecz kosztuje tyle samo). Sama się o tym przekonałam. Podobnie z ksiązkami. Szperałam po internecie i promocja polegała tylko na tym, że wyprzedawali to, co im się wyprzedać wcześniej nie chciało.... Żadna z interesujących mnie pozycji nie miała rabatu. Stąd w tym roku nie kupiłam w Black Friday, czy tam Black weekend - jak kto woli - kompletnie nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, najczęściej duże promocje były na jakieś stare i mało interesujące pozycje, które zalegały w magazynach...
      Ja te swoje dwie książki kupiłam, bo już na nie od jakiegoś czasu polowałam. I one rzeczywiście miały niższą cenę niż przed piątkiem, chociaż, tak jak pisałam, to było dosłownie kilka złotych różnicy.

      Usuń
  8. Książki Hoover mam w planach, nie znam jeszcze jej twórczości i chciałabym sprawdzić czy przypadnie mi do gustu. Z tymi promocjami to się zgadzam. Odwiedziłam sporo stron, bo szukałam jakiejś fajnej promocji i nic dla siebie nie znalazłam. Też będę niedługo czytać książkę od autorki "Dni naszego życia". Jestem jej bardzo ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może Tobie bardziej przypadnie do gustu, bo wiem, że wielu osobom podobają się książki pani Hoover...
      Super, czyli pewnie w tym samym czasie będziemy czytać "Dni naszego życia" ;)

      Usuń
  9. Kochana, takich dłuższych nieobecności to ja mam co chwilę!


    Zapraszam do siebie >> https://hiddenxguns.blogspot.com/2018/11/top-5-filmow-ktore-warto-obejrzec.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię mieć dłuższych nieobecności ;). Zwłaszcza, jak widzę, że inni publikują codziennie nowy wpis ;)

      Usuń
  10. Black friday die wszędzie tak wygląda (w sensie nie wszędzie źle). Sam pracuje w księgarni niemasowej i mieliśmy realne przeceny :) -20% na wszystko i decyzja zapadła w sumie dzień wcześniej ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeceny rzędu -20% to często się zdarzają w trakcie roku, więc dla mnie to nie jest jakaś super-mega-promocja ;).

      Usuń
  11. Nasze Black Friday to niestety tylko z nazwy, więc nie korzystam :) Kupiłam pralkę ale po normalnej cenie :D Co do Colleen to ja jej fanką nie jestem i raczej nie sięgnę po powieść Ugly Love. A książki od Autorki gratuluję! To wielkie wyróżnienie i docenienie wkładanej pracy :) Super!

    OdpowiedzUsuń
  12. Często jest tak, że na Black Friday podnoszą ceny, aby później je opuścić, ale i tak te opuszczone ceny są wyższe niż te przed podwyższeniem, niestety. Dlatego wolę kupić książkę w Internecie, gdzie naprawdę zaoszczędzę i zamiast np. 40 złoty zapłacę 24.
    zaczytane-dziewczyny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Internecie też tak czasem jest ;). Dlatego trzeba porównywać ceny...

      Usuń
    2. Zawsze przed zakupem porównuje ceny żeby nie przepłacać. ;)

      Usuń
    3. No to dobrze czynisz ;)

      Usuń
  13. W końcu muszę przeczytać coś Hoover, żebym sama mogła wyrobić sobie zdanie... a ja jakoś jestem bardzo sceptycznie nastawiona do takich promocji...jakoś mnie to nie przekonuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj, bo opinie o tej autorce są podzielone... Ja sama, jak widać, nie jestem jakoś szczególnie zachwycona twórczością tej autorki ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz ;)